przepisz.pl
Login:
Hasło:
Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj zadania:

Zadaj pytanie! Odpowiemy w 30 minut :)

Zadanie z kategorii: Gimnazjum -> J. polski
Dodane przez kasia08184, 2010-02-15 15:54:20
Krzyżacy

Całe streszczenie na poniedziałek. PLIS SZYBKO;pCry



-----




Najlepsza odpowiedź
Ocena(7):

5

Dodane przez zuzanka01972, 2010-02-15 16:14:05

Tom I. W gospodzie Pod Lutym (tzn. srogim) Turem w Tyńcu Maćko z Bogdańca i jego bratanek Zbyszko opowiadali zgromadzonym ziemianom i mieszczanom o słynnych polskich rycerzach i potężnym zakonie krzyżackim, zagarniającym i pustoszącym polskie oraz litewskie ziemie. Maćko i Zbyszko pochodzili z Bogdańca, mieli swoje zawołanie: Grady! i herb Tępa Podkowa. W trakcie rozmowy przybył pachołek z informacją, że zatrzyma się tu Anna Danuta, żona księcia Janusza Mazowieckiego, córka Kiejstuta.
Księżna przybyła w nocy z dworkami i rybałtami, witana z szacunkiem. Czas umilała zgromadzonym dwunastoletnia lutnistka Danusia, śpiewając piosenkę Gdybym ci ja miała... (49). Jeden z Mazurów wyjaśnił Zbyszkowi, że owa piękna dziewczyna to córka Juranda ze Spychowa, potężnego komesa, którego żonę zabili Krzyżacy. Danusia jest obecnie wychowanką księżnej Anny Danuty, Zbyszko żwawo poderwał się i złapał ją w ramiona spadającą z przechylającej się ławy, a potem ślubował jej wierność i zdobycie pawich czubów (tzn. zabicie Krzyżaków w odwecie za śmierć jej matki).
Następnego dnia orszak przybył do wspaniałego opactwa w Tyńcu. Tu wysłuchano opowieści brata Hidulfa o Walgierzu Wdałym. Był to bogaty hrabia i zdolny lutnista. Żył z ukochaną Helgundą bez ślubu. Za jej zdradę zabił ją i Wisława Pięknego, z którego rąk wyrwał grabstwo tynieckie. Według Hidulfa, został za to potępiony (mimo że nie mógł wówczas oddać włości benedyktynom, bo jeszcze nie było ich w Polsce).
Księżną powitali w klasztorze zakonnicy, sędziowie, szlachta. Podczas uroczystej mszy w tym wspaniałym miejscu Zbyszko modlił się o wojnę z Niemcami (chciał zdobyć pawie czuby). W czasie śniadania opat rozmawiał z gościem o krzyżackich występkach. Na pożegnanie księżna otrzymała od niego puszkę z palcem od nogi św. Ptolemeusza. W południe orszak wyruszy do Krakowa. Podczas wjazdu do miasta rycerze zdejmowali zbroje na prośbę gospodarza, na znak przybycia do przyjaciół.
Podczas przejazdu z orszakiem Maćko i Zbyszko rozprawiali o Tyńcu i relikwiach. Naprzeciw siebie ujrzeli Krzyżaka. Zapalczywy Zbyszko wymierzył weń kopię, jednak atak został udaremniony przez Powałę z Taczewa, który właśnie towarzyszył posłowi Zakonu. Zbyszko nie chciał przeprosić Lichtensteina, ten zaś postanowił zgubić młodzieńca. Powała zaprosił panów z Bogdańca w gościnę do domu przy ul. Św. Anny. Obaj byli zachwyceni Krakowem. Następnego dnia razem udali się na mszę. Rozmawiano o planach połączenia Polski z Litwą. W katedrze pojawiła się para królewska. Królowa Jadwiga była otoczona wielkim szacunkiem poddanych.
Zbyszko na prośbę księżnej usługiwał jej i Danusi, by przypodobać się królowi, jednak ten - dowiedziawszy się o ataku na posła - zdecydował o ścięciu młokosa. Danusia i zgromadzeni prosili króla o łaskę - bezskutecznie, sąd podtrzymał stanowisko władcy. Atak na posła miał być ukarany. Skazańca pocieszali bliscy, a także sama Danusia.
21 czerwca królowa zasłabła, niedługo póĽniej urodziła córkę. Niestety, 13 lipca zmarło dziecko, a po czterech dniach matka. Kraków pogrążył się w żałobie, nie było sposobności prosić króla o łaskę dla Zbyszka. Po miesiącu przyszedł doń Maćko - okazało się, że został w drodze napadnięty i postrzelony przez Niemców, list z wstawiennictwem księżny Ziemowitowej mu odebrano, życie ocalił mu Jurand ze Spychowa. Zbyszko nie przystał na plan Maćka, nie chciał uchodzić, by stryj oddał zań głowę. Zachował się honorowo jak rycerz.
W dniu wyroku, wobec zebranego tłumu Danuśka zawołała: Mój ci jest! Mój ci jest! (168) i nakryła go nałęczką (chustką), co według starego obyczaju oznaczało, że odtąd należy on do dziewczyny, a nie do kata. Ocalony i uradowany Zbyszko planował oświadczyny o rękę Danusi. Przybywali zacni rycerze, żeby go obdarować (Powała z Taczewa, Zawisza Czarny, Paszko Złodziej z Biskupic). Otrzymał kropierz (okrycie konia bojowego) i miecz węgierski. Tymczasem Maćko coraz gorzej się czuł z powodu grotu wbitego między żebra. Do Krakowa przybył Jurand, by nacieszyć się córką. Zbyszko postanowił prosić o jej rękę, ale dowiedział się, że ojciec nie chce wydać jej za mąż. Jurand udał się z Danusią do Ciechanowa, zaś Zbyszko z coraz bardziej chorym stryjem - do Bogdańca. Po drodze spotkali Zycha ze Zgorzelic. Zbyszko chętnie rozmawiał z jego córką Jagienką. Podczas pobytu w Bogdańcu Jagienka dostarczyła im pościel i żywność, by znowu mogli rozpocząć normalne gospodarowanie. Było wiele okazji!
do spotkań i rozmów. Dziewczynie imponował silny młodzieniec, który potrafił napiąć kuszę bez korby.
Zbyszko wybrał się z widłami na polowanie na niedĽwiedzia, by zdobyć dla Maćka lecznicze sadło. W chwili zagrożenia pojawiła się Jagienka, który pomogła mu pokonać silnego zwierza. Maćko pił stopione sadło, ale dolegliwości nasiliły się. Grot podszedł bliżej skóry i chory sam go sobie wyrwał. Potem szybko wrócił do zdrowia.
Pewnego dnia Zbyszko i Jagienka udali się do Moczydołów na bobry. Jagienka sama wskoczyła do wody, by wyjąć upolowaną dużą sztukę.

Tom II. Do Zgorzelic przyjechał opat z klerykami-wagantami (wędrownymi klerykami, którzy zajmowali się różnymi posługami, śpiewem). Maćko pojechał tam wozem, by podziękować za opiekę nad Bogdańcem pod jego nieobecność i prosić o błogosławieństwo. Opat, chcąc połączyć Zbyszka z Jagienką, zaoferował mu rozwiązanie ślubów z Danusią, jednak młodzieniec nie przystał na to. Tymczasem Zych i Maćko pragnęli, by Zbyszko ożenił się z Jagienką (chodziło przede wszystkim o połączenie dóbr rodowych).
W niedzielę Zbyszko towarzyszył Jagience w drodze do kościoła w Krześni. Wzbudziło to zazdrość dwóch zalotników - Wilka z Brzozowej i Cztana z Rogowa - którzy pobiegli na cmentarz i stamtąd potoczyli pod kościół ogromne głazy, by wyładować złość. Po mszy Zbyszko poszedł do gospody, by zmierzyć się z nimi, jednak zaskoczył ich, mówiąc, że wyzywa każdego, ktokolwiek sprzeciwiłby się opinii, że najcudniejsza i najcnotliwsza jest Danusia ze Spychowa.
Do Bogdańca przybył opat. Maćko oddał mu bez żadnych targów pieniądze za opiekę nad majątkiem. Nie chciał żadnych ulg, by tym sprowokować opata do jeszcze większej szczodrości. Rzeczywiście, opat rzucił workiem z pieniędzmi i wcale go nie przyjął. Wtedy Maćko podziękował mu, przystając na jego gest. Opat zapowiedział, że dobra po nim odziedziczy Jagienka. Zbyszko, zachęcany do ożenku z panną ze Zgorzelic, odmówił. Po kilku dniach odjechał do Danusi, zaś Jagienka została smutna. Posłała za nim pachołka, Czecha Hlawę, żeby wiernie służył Zbyszkowi.
Zbyszko i Hlawa przyjęli do swojej kompanii Sanderusa, który handlował relikwiami. Przybył spod Malborka (w poświeci zapis archaizowany: Malborg), opowiadał o swoich towarach, miał między innymi szczebel z drabiny, która się przyśniła Jakubowi i łzy Marii Egipcjanki. Dojechali do klasztoru w Sieradzu. Stary przeor przedstawił im Zakon z jak najgorszej strony. Sanderus napisał Zbyszkowi tabliczkę z informacją, że Danusia jest najcnotliwszą z panien, zaś każdego, kto wątpiłby w te słowa, Zbyszko wyzywa na walkę. Gdziekolwiek młody rycerz przebywał, wywieszał ową wiadomość.
Spotkawszy Jędrka z Kropiwnicy wraz z trzema Krzyżakami, Zbyszko postanowił stanąć do rywalizacji z panem de Lorche, który twierdził, że najcudniejsza i najcnotliwsza jest Ulryka de Elsner. Wybrali się na łowy zorganizowane przez księcia. Wówczas Fullco de Lorche dowiedział się od przewodnika, Maćka z Turobojów, że Ulryka jest czterdziestoletnią mężatką, matką sześciorga dzieci. Cała grupa dotarła do Przasnysza, do myśliwskiego dworu książęcego, gdy jeszcze wszyscy spali. Przyjechały też dworki z księżną, by obejrzeć polowanie. Zbyszko rozmawiał z Danusią, mówił jej o tym, jak bardzo tęsknił.
Na prośbę pana de Lorche Danweld opowiedział historię Złotoryi (przy odbudowie zamku porwano księcia z dworem, wówczas zginęła matka Danusi; odtąd Jurand mścił się na Krzyżakach, którzy nazywali go diabłem).
Podczas polowania ustrzelono wiele zwierząt. Księżna strzelała z kuszy w drobną zwierzynę. Nagle zaatakował ją ogromny tur. Mimo że otrzymał od niej strzał w kark, dalej był niebezpieczny. Fulko de Lorche, który pospieszył z pomocą, został przez zwierzę wraz z koniem wyrzucony w powietrze. Zbyszko wbił w tura oszczep, ale ostatecznie pokonał go toporem Hlawa. Zbyszko był bardzo poturbowany. Hugo von Danweld zaoferował Danusi cudowny balsam gojący dla ukochanego, który miała przywieĽć siostra. Ks. Wyszoniek stwierdził u niego złamanie żebra. Pan de Lorche również był w złym stanie zdrowia. Chorymi opiekowały się dworki.
W tym samym czasie wyzwany na pojedynek Jurand pokonał wrogów. De Fourcy i de Bergow zostali u niego w niewoli. Hugo de Danweld i Zygfryd de Löwe poskarżyli się księciu i domagali sprawiedliwości. Zostali jednak odprawieni słowami: Dajcie mi spokój, bo nie wam gadać o sprawiedliwości! (101). Nie mając wsparcia w księciu, obmyślili plan uwolnienia swoich rycerzy. W tym celu postanowili porwać Danusię i zmusić Juranda do uległości.
Krzyżacy niezbyt miło pożegnali się z parą książęcą przed wyjazdem do Szczytna. De Fourcy, który zobaczył delikatną Danusię, stanął w jej obronie. Został zabity przez Danwelda, który zamierzał o śmierć zakonnika oskarżyć rycerzy mazowieckich. Dogonił ich w drodze Hlawa, który przekazał im opinię Zbyszka, że są nieprawymi rycerzami. Jeżeli nie zgadzają się z tym zdaniem, niech staną do pojedynku. Zaatakowany Czech obronił się. W walce ucierpiał tylko Danweld. Hlawa opowiedział księciu, co zaszło w drodze. Wyszło na jaw, kto zabił de Fourcy'ego.
Książęca para pragnęła odwdzięczyć się Zbyszkowi za walkę z turem. Książę Janusz podarował mu pas i ostrogi. Odtąd Zbyszko stał się prawdziwym rycerzem. Pasowanie dodało mu sił do walki z chorobą.
Po trzech dniach krzyżacka służka przywiozła herceński balsam. Przybył z nią kapitan łuczników ze Szczytna, który doręczył list z oskarżeniami, żądaniem zapłaty za zranienie Danwelda i ukarania Hlawy. Książę nie chciał nawet o tym słyszeć i podarł pismo. Nikt nie używał przywiezionego lekarstwa, ale siostra przysłała następne: jaje bazyliszka.
Zbyszko wracał do zdrowia. Księżna otrzymała list od Juranda, w którym ks. Kaleb napisał, że część Spychowa została spalona, zaś Jurand przygnieciony belką. W związku z tym pragnie zobaczyć córkę i wzywa ją do siebie. Mimo adwentu, za zgodą książęcej pary, Zbyszko i Danusia wzięli ślub, z którym Jurand będzie się musiał pogodzić.
Po wyjeĽdzie Danusi Zbyszko i Sanderus wybrali się do Ciechanowa. W Przasnyszu dołączyli do rycerzy mazowieckich udających się w tym samym kierunku. Księżna radziła Zbyszkowi, jak ma się zachować wobec Juranda. Po otrzymaniu wiadomości o zasypanym przez śniegu orszaku mężczyĽni ruszyli na pomoc. ZnaleĽli pana Spychowa. Pozostali nie przeżyli. Podążał do córki do Ciechanowa. Nie wiedział o jej wyjeĽdzie. Był pewien, że to Krzyżacy podrobili jego pieczęć i napisali list, by następnie porwać podróżującą Danusię.
Zbyszko przygotował wozy na wyjazd do Spychowa. W drodze wyjawił Jurandowi nowinę, że poślubił jego córkę, opowiedział o zabójstwie de Fourcy'ego, o balsamie i swoich zasługach. Jurand uświadomił sobie, że Zbyszko ratował Danusię i jego samego ocalił od śmierci. Zaakceptował ślub młodych. Po przybyciu do Spychowa dowiedzieli się od owej siostry, że Danusia jest pod opieką braci Szomberga i Markwarta. Krzyżacy zażądali uwolnienia de Bergowa, giermków i pachołków przetrzymywanych w Spychowie. Jurand zgodził się spełnić wszelkie żądania. Kazano mu przyjechać po Danusię do Szczytna i napisać do księcia, że jego córkę porwali zbójcy, nie Krzyżacy. Ks. Kaleb spisał wolę Juranda, w której Spychów i swoją córkę zostawił on Zbyszkowi z Bogdańca.
Z przewodnikiem Jurand dotarł do Szczytna, następnie sam udał się pod bramą. Kazano mu zejść z konia, oddać broń, nałożyć pokutny wór a na szyi zawiesić pochwę od miecza. Przed bramą przeczekał noc, a rano obudziła go piosenka śpiewana przez Danusię. Komtur wezwał go przed swoje oblicze. Zamknięto bramę i podniesiono zwodzony most.

Tom III. Jurand stanął przed starostą zamku Danweldem i jego otoczeniem, które z satysfakcją, że groĽny wróg został pokonany, poniżało go, nie zważając na rycerską godność. Jurand znosił wszystko w nadziei, że odzyska córkę. Kiedy jednak przyprowadzono mu jakąś niedojdę, którą jakoby odbito zbójcom i wzięto za jego dziecko, wpadł w szał i porwawszy miecz, tkwiący przy stojącej pod ścianą zbroi, dokonał straszliwej masakry. Zginął Danweld i wielu innych Krzyżaków. Ostatecznie zarzucono na Juranda sieć i osadzono w lochu. Władzę w Szczytnie objął Zygfryd de Löwe. Postanowił wysłać de Bergowa do wielkiego mistrza, zaś do księcia wyprawił Rotgiera, którego szczególnie kochał, jak syna. Starano się przedstawić wypadki tak, że rycerze zakonni chcieli pomóc swojemu wrogowi, a tymczasem on dokonał wśród nich rzezi.
Księżna zauważyła, że Rotgier kłamie, bo przecież Krzyżacy nie mogli nie poznać Danusi, którą widzieli przy niej na dworze. Rotgier tymczasem butnie żądał zadośćuczynienia za wypadki w Szczytnie w postaci przekazania Zakonowi Spychowa oraz ogłosił, że zda się na sąd Boży i będzie walczył z każdym, kto posądza Krzyżaków o porwanie Danusi. Do walki wystąpił Zbyszko, przedstawiając się jako jej mąż. Książę przypilnował, aby Rotgier napisał list do Zygfryda o tym, że sam domagał się walki. Najpierw Hlawa pokonał Rotgierowego giermka van Krista, następnie Zbyszko zabił toporem samego Rotgiera. Ciało postanowił odwieĽć do Szczytna pan de Lorche.
Nikt nie dał wiary słowom zakonnika. Uważano, że Danusię porwali Krzyżacy. Zbyszko postanowił udać się do nich, by upomnieć się o swoją żonę i odbić Juranda. Zygfryd de Löwe otrzymał list Rotgiera i czekał na jego przybycie w przekonaniu, że nikt go nie pokona, Kiedy przywieziono go martwego, z odciętym prawym ramieniem, postanowił zemścić się okrutnie na Jurandzie. Kazał Diederichowi (katowi, niemowie, którego ukarano wyrwaniem języka) wypalić polskiemu rycerzowi jedyne oko. Pozbawiono Juranda języka i prawej ręki, które Zygfryd położył obok trupa Rotgiera. Udającego się po Danusię Zygfryda ktoś napadł (był to Diederich).
Hlawa zwany Głowaczem został przez Zbyszka wyprawiony do Zgorzelic. Po kilkutygodniowej podróży (zima, wczesna wiosna) dotarł najpierw do Bogdańca, gdzie zdał Maćkowi relację z wydarzeń, powiedział o ożenku Zbyszka i porwaniu Danusi, po którą mąż udał się z książęcym listem do Malborka, Zbyszko przysłał Maćkowi w darze dziesięciu ludzi wziętych według obyczaju z orszaku pokonanego Rotgiera. Maćko opowiedział, jak Jagienka została sierotą, bo Zych wraz z opatem wyjechali w gościnę do zaprzyjaĽnionych dworów. Podczas napadu na księcia Przemka wraz z nim zginął od strzały Zych, zaś opat wrócił z trzęsącą się głową, utracił pamięć i mowę od uderzenia. Jagienka nie wyszła dotąd za mąż, mimo nalegań Cztana i Wilka. Kiedy dowiedziała się w Bogdańcu o ślubie i przygodach Zbyszka, bardzo posmutniała. Czech Hlawa pojechał z nią do Zgorzelic i opowiadał jej o wydarzeniach związanych ze Zbyszkiem, zapewniając, że naprawdę nie zdążył być mężem i pewnie już żony nie odzyska.
Maćko postanowił jechać Zbyszkowi na pomoc, ale w obawie o swoje dobra wymyślił chytry plan - zwrócił się do Wilka i jego syna, by mieli baczenie na Bogdaniec i Zgorzelice, które wraz z córką powierzył jego opiece Zych. Wyjaśnił, że obawia się Cztana, który mógłby skrzywdzić Jagienkę, i dodał, że Zbyszko się ożenił. Młody Wilk, licząc na względy Maćka, któremu Jagienka jest posłuszna, wraz z ojcem obiecali bronić powierzonych im włości. Jagienka postanowiła wyruszyć w męskim przebraniu wraz z Maćkiem, by doglądać swojego chrzestnego, opata. Zabrała z sobą Anulę Sieciechównę, by razem było im raĽniej.
W drodze Jagienka zachwycała się Sieradzem, choć było to miasto odbudowane z mniejszym rozmachem po spustoszeniu przez Krzyżaków w 1331 r. Tam od starego przeora dowiedzieli się, że opat - oprzytomniawszy - wyruszył do Płocka, do biskupa, by pojednać się z Bogiem i zostawić testament. W dalszej drodze Hlawa coraz bardziej interesował się Sieciechówną. W osadzie smolarzy dowiedzieli się od jednego starca o rzezi w Łęczycy dokonanej przez Krzyżaków w 1331 r. Po przybyciu do Płocka okazało się, że opat zmarł przed tygodniem. Uczestniczyli w jego pogrzebie prowadzonym przez biskupa Jakuba z Kurdwanowa. Okazało się, że opat zapisał bory Gradom z Bogdańca, a inne dobra klasztorom i opactwu oraz swojej chrzestnej - Jagience ze Zgorzelic.
Księżna Aleksandra wstawiła się za Maćkiem u Lichtensteina (tego, którego Zbyszko nieoczekiwanie zaatakował niegdyś na drodze tynieckiej i o mało przez to nie zginął), by dał mu list polecający do wielkiego mistrza (chciał dokonać ślubów i poznać zwierzchnika Zakonu - taki powód rycerz przedstawił). Maćko dowiedział się, że wielki mistrz wyjechał do Gdańska a potem miał się udać do Królewca, by bronić dóbr krzyżackich przed księciem Witoldem. Maćko wraz z przewodnikiem, Hlawą i dwiema pannami wyruszył do Brodnicy, by zasięgnąć języka. Opowiedziano mu o młodym rycerzu, który zdobył sympatię brata wielkiego mistrza, Ulryka von Jungingen (Zbyszko pomógł mu, kiedy upadał z konia podczas turnieju), a potem z Malborka wyruszył na wschód, w stronę Szczytna. W drodze spotkali ociemniałego starca, niemowę - Juranda ze Spychowa, którego z trudem rozpoznali, dogadując się z nim na migi. W Spychowie dowiedzieli się, że Zbyszko wyruszył stąd dwa dni wcześniej w stronę Żmudzi z listem !
pozwalającym na wstęp do siedzib krzyżackich. Maćko, wziąwszy pismo polecające ks. Kaleba do kapelana ze Szczytna, udał się w drogę.
Załoga Spychowa pragnęła wyruszyć do Szczytna, by pomścić krzywdę swego pana, ale Jurand nie pozwolił - wskazując na krzyż, powierzył sprawę Bogu. Chętnie przebywał w towarzystwie młodego pacholika, tzn. Jagienki. Po sześciu dniach od wyjazdu Maćka do Spychowa przybył Hlawa z wiadomością, że rycerz wyruszył do kniazia Witolda, zaś pannom nakazał zostać w Spychowie. Maćko dowiedział się od księdza w Szczytnie, że kat niemowa (Diederich) powierzył mu tajemnicę: to on ciężko okaleczył Juranda, ale też napadł na Zygfryda, który zmierzał do przetrzymywanej Danusi (chciał ją zanieść Rotgierowi, by wypił jej niewinną krew). Zygfryd przeżył, ale więcej jej nie nachodził. Opowiadał też, że podobno de Löwe zaprzedał duszę diabłu i rozmawiał ze zmarłym Rotgierem. Danusia została wywieziona prawdopodobnie na wschód, do zamku w Ragnecie, a wraz z nią pojechał Diederich. Jagienka odesłała Hlawę do Maćka, zaś sama z Sieciechówną (która podarowała Hlawie swój pątlik, by móg!
ł się potykać z wrogiem w jej imię) postanowiła zostać w Spychowie do ich powrotu. Zdała Jurandowi relację z rozmowy z Czechem i wyjawiła, kim jest naprawdę. Tymczasem Witold wspomagał udręczonych Żmudzinów do walki z Zakonem i sam sposobił się do wojny.
W lasach za Kownem, przy siłach Skirwoiłły, wodza Żmudzinów, znalazł Hlawa obu rycerzy z Bogdańca. Wyrzucał Maćkowi, że niepotrzebnie zabrał ze sobą Jagienkę i łudził ją, że Danusia się nie odnajdzie. Sam obwiniony myślał podobnie. Po rozmowie rycerzy z wodzem, padło postanowienie, że wyruszą zbrojnie na Nowe Kowno, wbrew sugestiom, że lepiej wyprawić się na bardziej odległą Ragnetę. Hlawa przyglądał się obozowisku i chyżym kudłatym konikom używanym przez tutejszych, sprawnym w trudnym, bagnistym terenie. Był to już naród prawie chrześcijański, który jednak nie chciał być nawracany przez Niemców.
Zbyszko przewidywał, że Danusię przetrzymują w Ragnecie. Opowiadał o potędze Zakonu obserwowanej przez niego w Malborku. Okazało się, że mimo glejtu wielkiego mistrza nie do każdego zamku wpuszczono Zbyszka, powołując się na prawo, że nakazy wydane w czasie pokoju przestają obowiązywać podczas wojny. Tymczasem Żmudzini nie potrafią zdobywać zamków i trzeba czekać aż przyjdzie książę Witold, na którego dzieci Krzyżacy kiedyś podnieśli rękę. Po przeprawie przez Niemen ruszyli na północ. Przed nimi wystąpił oddział około 150 wojowników idących do walki ze śpiewem. Pod koniec zażartej bitwy Zbyszko usiłował wziąć żywcem jakiegoś - jak sądził - znacznego rycerza. Okazał się nim Fulko de Lorche, który walczył po stronie Krzyżaków, sądząc, że potyka się z poganami. Zbyszko potraktował go nie jak jeńca, ale jak przyjaciela. Wśród pojmanych znalazł się poturbowany Sanderus, który twierdził, iż przewożono kogoś, prawdopodobnie Danusię, w kolebce z wikliny. Opiekowała się nią ta sam!
a służka, która przyjeżdżała do leśnego dworu. Byli tam Zygfryd de Löwe i Arnold von Baden. Sanderus słyszał, że zły duch lub anioł strącił ze schodów Zygfryda, który chciał zamordować uwięzioną. Opowiadał, że słyszał jej smutny śpiew. Uciekających z kolebką próbowano ścigać, ale pogoń odpierał Arnold. Zbyszko uwolnił pana de Lorche, ten jednak obiecał, że stawi się na każde jego wezwanie - za niego bowiem Zakon wyda każdego, ponieważ pochodzi z zasłużonego i możnego rodu.
Zbyszko, Maćko, Hlawa i Sanderus postanowili wytropić, dokąd wieziono Danusię. Sanderus poszedł przodem, udając uciekiniera z niewoli. Poszukiwanych dogoniono w smolarni. Maćko pokonał Zygfryda i oddał pachołkom, sam pobiegł na pomoc Zbyszkowi walczącemu z Arnoldem. Czech pochwycił służkę zakonną. Danusia nie poznała Zbyszka. Drżąc, przerażona szeptała tylko, że się boi. Nie chciała jeść, straciła świadomość. Zbyszko w rozpaczy chciał targnąć się na Zygfryda, ale powstrzymał go stryj. Postanowiono oddać uwięzionego w ręce Juranda, zaś zdradliwą służkę pod sąd księciu mazowieckiemu. Hlawa kazał służce przygotować posłanie dla Danusi, przebrać ją w czyste szaty, samej zaś ubrać się w jej łachmany. Przerażona, że ją powieszą, błagała Danusię o ratunek, ale dziewczyna niczego nie rozumiała, powtarzała tylko, że się boi, Arnold wysłuchał opowieści o porwaniu Danusi i przysiągłszy, że nic o tym nie wiedział, prosił o zrozumienie. Został rozwiązany i nakarmiony. Hlawa po naradzi!
e z Maćkiem postanowił jechać do Spychowa, by zabrać stamtąd Jagienkę do Płocka, do biskupa. Powiódł z sobą Zygfryda, by oddać go w ręce Juranda, i służkę zakonną, która jednak uciekła, zanim wyruszyli.

Tom III. Danusia obudziła się póĽno, w gorączce, ale poznała Zbyszka. Nie zdążyli opuścić kryjówki, ponieważ otoczył ich sprowadzony przez służkę zbrojny oddział dowodzony przez Wolfganga, brata Arnolda. Po ustaleniach mieli wziąć z sobą do Malborka Maćka, zaś Zbyszko miał przywieĽć odpowiedni okup. Mieli jeszcze w odwodzie pana de Lorche.
Zbyszko z chorą Danusią wyruszyli do Spychowa. Przed nimi pospiesznie podążał Hlawa z Zygfrydem. Po drodze ludzie wielokrotnie sami chcieli rozprawić się z Krzyżakiem. Po przybyciu do Spychowa Hlawa opowiedział ostatnie zdarzenia Jagience, ks. Kalebowi a potem Jurandowi, który po długiej modlitwie kazał puścić jeńca wolno. Nikt nie sprzeciwił się jego woli. Traktowano go jak świętego. Do granicy odprowadził jeńca w pomrukach nasilającej się burzy Tolima. Gdy Zygfryd został sam, wydawało mu się, że widzi obok siebie śmierć, słyszy głosy. W obłąkaniu popełnił samobójstwo, wieszając się na drzewie. Wtedy burza rozszalała się z cała mocą. Następnego dnia trupa pogrzebali na życzenie Jagienki podróżujący z nią do Płocka Hlawa i pachołkowie. Dziewięć dni od ich wyjazdu ze Spychowa przybył tam Zbyszko z Danusią, która po krótkim przebłysku świadomości, na niecałą milę przed grodem zmarła. Zawiadomiony o nieszczęściu Jurand wyszedł naprzeciw orszakowi, zdruzgotany boleścią.
Jurand wysłał Tolimę po glejt do księcia do Płocka, by mógł bezpiecznie dostarczyć okup za Maćka i Zbyszka Niemcom. Przybył pan de Lorche z wieścią, że Tolima został uwięziony przez tamtejszego komtura. Właśnie od niego dowiedział się o śmierci Danusi. Tolima został napadnięty, kiedy wiózł okup. Zbyszko nie przyjął kosztowności, które de Lorche chciał mu złożyć za siebie. Przed Niemcami de Lorche miał uchodzić za zakładnika, by Maćkowi nie wyrządzili krzywdy. Razem wyruszyli do Malborka. Po drodze znaleĽli w gospodzie Tolimę, który uciekł, gdy go wypuszczono, by wskazał, gdzie ukrył resztę bogactw. Zbyszko dowiedział się też o pobycie Jagienki w Spychowie i pocieszaniu Juranda. W Płocku tymczasem przebywało wiele znakomitych osób. Zbyszko opowiedział swoje i Danusi losy Powale z Taczewa, mając zamiar wyjawić je też królowi. W orszaku księstwa (w Płocku) poznał Zbyszko Jagienkę. Księżna Anna Danuta, płacząc, ściskała Zbyszka. Wszyscy wokół rozprawiali o jego nieszczęściu.
Szacowne grono ucztowało, potykało się w turniejach, brało udział w łowach. Najdostojniejszą osobą był sam król. Powała z Taczewa zawiadomił Zbyszka, że jako rycerz będzie towarzyszył królowi w Raciążku w spotkaniu z wielkim mistrzem Zakonu. Zjazd ten (1402 r.) nie doprowadził do zgody. Większe znaczenie miały następne - w 1404 i 1405 r. - Jagiełło odzyskał ziemię dobrzyńską, ale ŻmudĽ została we władaniu Zakonu. Zbyszko honorowo zapłacił okup Arnoldowi von Baden. Wielki mistrz Konrad von Jungingen wiedział o nadużyciach w Zakonie i przeczuwał, że obróci się to przeciw jego potędze, jak głosiły słowa objawione św. Brygidzie. Zbyszko i inni rycerze udali się z wielkim mistrzem do Malborka (Marienburga). Twierdza zrobiła na wszystkich wielkie wrażenie. Zbyszko odzyskał stryja, ale mimo ugody króla z wielkim mistrzem o wymianie jeńców, postanowił honorowo zapłacić ustalony okup, chociaż skąpy Maćko nie był z tego zadowolony. Mistrz zaprosił posłów polskich na zwiedzanie zamk!
u a potem na sowitą ucztę. Nie złamał w nich ducha, bowiem doskonale wiedzieli, jaką nienawiścią otaczani są Krzyżacy na tych terenach (mówił o tym zwłaszcza Zyndram z Maszkowic). Na chełpliwe przechwałki o bogactwie Polacy odpowiadali, że ważniejsze jest w tym wypadku żelazo niż złoto.
Nie zastawszy księstwa w Płocku, Maćko i Zbyszko udali się do Spychowa, dokąd podążyła Jagienka, by doglądać Juranda. Po kilku dniach ojciec Danusi umarł, a Zbyszko postanowił wyruszyć do walki u boku Witolda. Na dzierżawie w Spychowie został Czech Hlawa, zaś Maćko z Jagienką wyruszyli do Zgorzelic i Bogdańca, wioząc z sobą kosztowności zabrane przez starego rycerza ze Spychowa. Po drodze załatwili sprawy dziedzictwa po opacie w Płocku. Brat Jagienki Jaśko, wyjechawszy im naprzeciw, opowiadał o śmierci Wilka, który został przywalony kłodą podczas zdobywania niemieckiego kasztelu na Śląsku, i o ożenku Cztana, którego żonę bije i wodzi za nos. Maćko postanowił pielgrzymować do grobu królowej Jadwigi (taki ślub uczynił, gdy miał wbity w bok zadzior). Zabrał z sobą do Krakowa Jaśka. Po powrocie do Bogdańca myślał o budowie kasztelu. Często odwiedzała go Jagienka, marząc o powrocie Zbyszka. Maćko zażegnał też spór o pola po wykarczowaniu lasu, który stary Wilk miał z opatem, z!
ostawiając owe tereny przeciwnikowi.
Trwała wojna o ŻmudĽ między Krzyżakami a Witoldem. Poturbowany Zbyszko (złamane dwa żebra, zbity lewy bok) wrócił wraz z Czechem i jego żoną (Anula Sieciechówna). W Spychowie zostawił swoje zdobycze: rycerskie pawie i strusie pióropusze złożył na trumnach Danusi i jej matki, przywiózł też cenne zbroje. Zbyszko był chory, smutny i ciągle myślał o Danusi. Opiekowała się nim Jagienka. Podczas układania jego włosów doszło do decydującej rozmowy i oświadczyn.
Młodzi zamieszkali w Moczydołach a Maćko wnosił dla nich solidny kasztel otoczony fosą w Bogdańcu. Jagienka powiła bliĽnięta: Jaśka i Maćka. Kochali ją mąż, Maćko i czeladĽ, była dobrą panią. Zbyszko obrósł w sławę i zamożność. Urodził się kolejny potomek Zych. Po czterech latach małżeństwa stanął w Bogdańcu kasztel. Maćko pozostał w starym domostwie. Raz na rok Zbyszko wyprawiał ucztę dla sąsiedztwa. W okolicy mówiono o wielkim bogactwie Bogdańca. Maćko wyjechał do Spychowa i Płocka, był też w Malborku. Przywiózł nowinę, że Kuno Lichtenstein został komturem. Sam nie stanął do walki, powołując się na wysoki urząd, ale Maćko pokonał jego zastępcę i krewnego również nazywanego Lichtensteinem. Po śmierci wielkiego mistrza urząd objął jego brat Ulryk von Jungingen. Spodziewano się więc wojny. Kością niezgody było zwłaszcza Drezdenko, które zagarnął Kondrat i nadal było w krzyżackich rękach. Mnożyły się kolejne nadużycia Zakonu. Przygotowywano się do wojny. Zewsząd ciągnęli ry!
cerze ze zbrojnymi, również Zbyszko, Maćko, Jaśko ze Zgorzelic, Cztan z Rogowa.
Rozdział XXVI wyjaśnia okoliczności wybuchu wojny i rozpoczyna opis przygotowań oraz bitwy pod Grunwaldem z ważnymi scenami batalistycznymi. Wojska Jagiełły i Witolda połączyły się gotowe do walki. Pod Świeciem stanęło sto tysięcy zakutych w żelazo Niemców. Polscy rycerze bez trudu wzięli fortecę wojenną w Dąbrownie, co napawało ich nadzieją na zwycięstwo. Zgromadzili się wielcy sławni rycerze oraz różne narody. Zbyszko napotkał pana de Lorche, który przeszedł na polską stronę, ponieważ poznał krzyżackie metody a ponadto ożenił się z Jagienką z Długolasu. Z Witoldem przyszło czterdzieści licznych chorągwi, polskich wraz z Mazurami było pięćdziesiąt. Byli Tatarzy i dzikie watahy Besarabów, Serbowie i Żmudzini.
Po nocnej wichurze rozstawiły się o świcie chorągwie. Król miał zwyczaj uczestniczyć w trzech mszach. Po pierwszej otrzymał wiadomość o chorągwi niemieckiej pod Grunwaldem, a potem o następnych. Król postanowił wysłuchać drugiej mszy. Zewsząd nadciągały chorągwie niemieckie. Był to Dzień Rozesłania Apostołów - 15 lipca 1410 r. Krzyżacy widzieli na krawędzi lasu tylko kilkanaście polskich chorągwi i nie mieli pewności, czy to całe wojsko. Ulryk nie sądził, że Polacy uzyskają tak wielkie wsparcie ze strony innych narodów. Myślał, że szybko zostaną pokonani. Wysłano dwóch heroldów z nagimi mieczami do polskiego króla, by wyzwać go na śmiertelny bój. Jagiełło przyjął je spokojnie jako zapowiedĽ zwycięstwa. Z lasu zaczęły wynurzać się wojska polskie. Polskie rycerstwo odśpiewało starą bojową pieśń św. Wojciecha (212) Bogurodzicę. Rozpoczęła się zażarta bitwa. Nad jej przebiegiem czuwał Zyndram z Maszkowic. Zwycięstwo zaczęło się chylić na stronę Niemców. Upadła najznaczniejsza!
chorągiew krakowska z orłem w koronie, którą trzymał Marcin z Wrocimowic (przewrócił się raniony koń), jednak Polacy ją szybko odbili. Kolejno następują opisy pojedynczych potyczek, liczne imiona rycerzy - zwycięzców i pokonanych.
Król rwał się do walki, ale powstrzymywano go. Kiedy jednak zaczęto go okrążać, rzucił się na pole i zabił Dypolda Kikieritz von Dieber. Wielki mistrz Ulryk walczył do końca i zginął z rąk litewskich. Zawisza pokonał znamienitego rycerza Arnolda von Baden. Henryk, komtur człuchowski, okrutnik nienawidzący Polaków, chciał wymknąć się z pala, ale drogę zaszedł mu Zbyszko z Bogdańca i wziął go do niewoli. Maćko spotkał się z Kunonem Lichtensteinem, którego ślubował zgładzić. Teraz komtur nie mógł odmówić walki i został pokonany. Bitwa przeszła w rzeĽ i pościg. Z siedmiuset krzyżackich wodzów zostało piętnastu. Wokół leżało ponad czterdzieści tysięcy ciał. W walce uczestniczyły dwadzieścia dwa narody. Armia krzyżacka została pokonana a potęga niemiecka złamana. Przed polskim królem położono ciało wielkiego mistrza Ulryka von Jungingen. Król powiedział: Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mniemał się być wyższym nad wszystkie mocarze świata (234). Autor oddał na koniec hołd !
wielkiej i świętej przeszłości oraz w ostatnim rozdziale wyjawił, że Maćko żył jeszcze długo, a Zbyszko doczekał chwili, kiedy jedną bramą wyjeżdżał z Malborga ze łzami w oczach mistrz krzyżacki, drugą wjeżdżał na czele wojsk polskich wojewoda, aby w imieniu króla i Królestwa objąć w posiadanie miasto i całą krainę aż po siwe fale Bałtyku (236) - tymi słowami, nawiązującymi do zawartego w 1465 r. pokoju w Toruniu, kończy się powieść Krzyżacy


-----

Twoja ocena: 1 2 3 4 5 6

Komentarze:
Komentarze( 0 ) | dodaj komentarz


Odpowiedzi
Ocena(0):

Dodane przez kasia08184, 2010-02-15 16:45:51

pasi;p


-----



Twoja ocena: 1 2 3 4 5 6

Komentarze:
Komentarze( 0 ) | dodaj komentarz
Ocena(6):

5

Dodane przez zuzanka01972, 2010-02-15 16:37:18

prosze o ocena;*


-----



Twoja ocena: 1 2 3 4 5 6

Komentarze:
Komentarze( 0 ) | dodaj komentarz
Ocena(0):

Dodane przez kasia08184, 2010-02-15 16:18:16

Dziękuje wam:pSmile


-----



Twoja ocena: 1 2 3 4 5 6

Komentarze:
Komentarze( 0 ) | dodaj komentarz
Ocena(2):

3+

Dodane przez asiafgdgdfg, 2010-02-15 16:16:56

TOM I

Rozdział 1
Książkę pt. Krzyżacy napisał Henryk Sienkiewicz. Akcja dzieje się za czasów Władysława Jagiełły. Do gospody w Tyńcu pod "Lutym Turem" przyjechał rycerz Maćko z Bogdańca z bratankiem Zbyszkiem, wracając z wojny litewskiej pod wodzą Jaśka z Oleśnicy. Opowiadali mieszczanom, ziemianom, kupcom, szlachcie w gospodzie o swoich przygodach. Mówili też, że książę Witold jest za Krzyżakami. Jechali do Krakowa, aby spróbować swoich sił w gonitwach na koniach przed Królową. Do gospody przyjechała też księżna Anna Danuta Kiejstutówna, żona Janusza Mazowieckiego. Była u księcia Wacława w odwiedzinach i właśnie wracała do Krakowa.

Rozdział 2
Księżna zatrzymała się w gospodzie, aby zjeść i odpocząć. Maćko z Bogdańca i Zbyszko chcieli wyjść z gospody aby nie przeszkadzać, ale ona ich zatrzymała. Rozmawiali o tym, że książę Witold chyba na chrzciny nie przyjedzie bo na wojnę z Tatarami się wybiera i przysyła srebrną kołyskę w prezencie. Maćko i Zbyszko przywieźli łupy zdobyte na wojnach i podarunki od księcia i zawożą to do klasztoru. Zakonnik z klasztoru miał żal, że księżna nie zatrzymała się w klasztorze, ale ona nie chciała hałasować, bo przyjechali z muzykami. Dziewczyna z dworu księżnej o imieniu Danusia zaczęła śpiewać. Była to córka Juranda ze Spychowa. Zbyszko był zachwycony jej urodą. Matka Danusi zmarła ze strachu w wojnie z Niemcami pięć lat temu. Ława, na której siedziała Danusia przechyliła się i spadłaby, gdyby Zbyszko ją nie podtrzymał. Zbyszko wziął Danusię na ręce, zaniósł do księżnej i powiedział, że chce być jej rycerzem. Obiecał jej, że zdobędzie 3 pióra z hełmów Niemców lub Krzyżaków. Zbyszko przebrał się w odświętny strój i zasiedli do stołu. Zbyszko z Danusią siedzieli koło księżnej Anny Danuty. Rano poszli do klasztoru na jutrznię i po drodze Maćko spierał się ze Zbyszkiem. Zbyszko chciał iść walczyć przy boku Juranda-ojca Danusi, bo się w niej zakochał, a Maćko miał inne plany.

Rozdział 3
W klasztorze zakonnik ładnie powitał gości. Podczas mszy było bardzo dużo ludzi. Zbyszko modlił się o wojnę z Krzyżakami lub Niemcami, aby mógł zdobyć pióra i poślubić Danusię. Wracając z mszy, narzekali na Krzyżaków, przepowiadali wojnę z nimi.

Rozdział 4
Wszyscy jechali do Krakowa. Maćko i Zbyszko w pięknych zbrojach na koniach, a księżna z Danusią w Kolasce. Wszyscy z daleka zobaczyli jakiegoś Wielkoluda. Zbyszko, wyrwał się aby pojechać szybciej na zwiady. Zobaczył, że za jeźdźcem jechali Krzyżacy. Pomyślał, że Pan Bóg umożliwił zdobycie piór dla Danusi i ruszył na nich, ale go dogonił i zatrzymał. Był nim Powała z Taczewa szlachcic i sławny rycerz. Mówił, że Zbyszko obraził majestat króla i pójdzie pod sąd, bo ci Krzyżacy to byli posłami. Maćko próbował Zbyszka obronić, aby nie szedł pod sąd. Powała go zrozumiał, ale Krzyżak nie chciał Zbyszkowi wybaczyć. Powiedział w końcu, że wybaczy jeśli Zbyszko i Maćko zdejmą hełmy zsiądą z konia i będą go prosić przy księżnej i Danusi. Zbyszko nie chciał się zgodzić, bo to dla niego utrata honoru. Rycerz Powała obiecał szybkom iść do króla, opowiedzieć mu wszystko i wytłumaczyć Zbyszka aby on nie szedł pod sąd. Jechali do Krakowa. Powała im mówił po drodze o bitwie na dworze króla Filipa Śmiałego. Powiedział, że podniósł 1 ręką swojego przeciwnika zwyciężył walkę i dostał w podarunku złoty łańcuch. Powała opowiedział o tej przygodzie Zbyszka księżnej Annie Danucie. Zbliżali się do Krakowa. Kraków bardzo rozrósł się od rządów króla Jagiełły, bo zwiększył się handel z Litwą. Księżna Anna zaproponowała, aby Zbyszko zapisał się do jej dworu - to może uniknąć kary. Zbyszko się ucieszył. Obaj z Maćkiem zamieszkali u Powały. Poszli na mszę na Rynek krakowski. Po chwili do kościoła weszli król i królowa Jadwiga. Na śniadaniu Zbyszko usługiwał księżnej Annie i Danusi. Rozmawiali tam z Krzyżakami, ale była to wroga rozmowa. Krzyżak był posłem i żadna kara nie mogła go spotkać i dlatego obrażał Polskę. Krzyżak poskarżył sięna Zbyszka, Zbyszko się przyznał. Zaprowadzono go do więzienia i proponowano aby się sam powiesił. W sali natomiast Danusia rozpłakała się głośno. Księżna Anna opowiedziałą królowi dlaczego Danusia płacze i Danusia uklęknęła przed królem i błagała o darowanie życia Zbyszka. Król powiedział, że jeśli Krzyżak wybaczy to uwolni Zbyszka. Wszyscy rycerze najpierw byli przeciw Zbyszkowi a potem po płaczu Danusi byli za Zbyszkiem. Do Zbyszka, który był uwięziony przyszedł Powała i kazał mu przeprosić Krzyżaka. Maćko poszedł najpierw do Krzyżaka przepraszać, ale nic to nie dało, a potem przed królem klęknął. Odbył się sąd , Powała bronił Zbyszka, ale wyrok był skazujący na śmierć. Zbyszko klęknął i modlił się, potem pożegnał się z Maćkiem czule. Zabity miał być za miesiąc. Maćko przychodził do niego codziennie do więzienia i obiecywał zabić Krzyżaka. Ksieżne napisały list do mistrza Krzyżackiego aby darował życie Zbyszkowi i Maćko zawoził ten list. W więzieniu odwiedziły Zbyszka księżna z Danusią.

Rozdział 5
Królowa Jadwiga urodziła córkę. Córka zmarła, a po kilku dniach zmarła królowa. Już mówiono o jej beatyfikacji. Ciało królowej umieszczono w katedrze. Przychodzili do niej chorzy i zostawali uzdrowieni. Ozbyszku zapomniano. Zbyszko w więzieniu opłakiwał śmierć królowej. Po śmierci królowej spodziewano się szybkiej wojny z Krzyżakami, bo królowa była b. dobra i przeciwna wszelkim wojnom. Poseł krzyżacki szybko pojechał do Malborka aby donieść o śmierci królowej i niebezpieczeństwie wojny. Jagiełło nie był przy śmierci królowej i się bardzo tym zamartwiał. Maćko wrócił do Zbyszka, do więzienia. Nie zawiózł listu do Malborarka, bo po drodze Niemcy go postrzelili. Uratował go Jurand ze Spychowa. Maćko postanowił pójść do kasztelana i poprosić o przepustkę z więzienia dla Zbyszka. Maćko zaproponował, aby Zbyszko przebrał się za niego i wyszedł z więzienia, ale Zbyszko się nie zgodził . Nadszedł dzień egzekucji. Pełno ludzi wyszło na rynek. Zbyszko szedł przez tłum. Z tłumu wyszedł Powała z Danusią na biało ubraną na ręku i krzyknął "Stój" . Powała podał Zbyszkowi na biało ubraną Danusią. Danusia zarzuciła mu na głowę biały materiał i zawołała "Mój ci jest" . Był taki zwyczaj na Podhalu, że jeśli kobieta na prowadzonego na śmierć chłopca rzuciła zasłonę na znak, że chce wyjść za niego, za mąż to tym samym zwabiała go od śmierci. Była ogromna radość wśród ludzi. Maćko był bardzo szczęśliwy i dziwił się, że nie wpadł na taki pomysł. Zaręczyny musiały być zaraz.

Rozdział 6
Opisana jest historia rodu Maćka z Bogdańca. Bogdaniec został spalony i bez mieszkańców. Maćko ze Zbyszkiem pojechali na Litwę, na wojnę z Niemcami aby się na niej wzbogacić i odbudować Bogdaniec. Ziemię mieli za co wykupić. Zbyszko wolałby pojechać do Danusi ale zgodził się z wolą Maćka. Dostali 2 Turków od Zawiszy i inne prezenty od rycerzy. Rozmawiali o wojnie z Krzyżakami i o możliwej wojnie z Tatarami. Wyruszyć mieli rano, bo przyjechał Jurand ze Spychowa.

Rozdział 7
Zbyszko bał się czy Jurand da mu Danusię. Jurandowi spodobał się Zbyszko, bo chciał walczyć z Niemcami, ale powiedział, że Fanusia nie będzie jego, że to jest tajemnica, ale nie może dać Danusi, chyba, że Bóg tak będzie chciał.

Rozdział 8
W czasie drogi z Krakowa rozmawiał Zbyszko z Jurandem, ale nic się nie dowiedział o tajemnicy. Nic też mu nie powiedziała księżna Anna jak dodała otuchy i nadziei. Po drodze zachorował bardziej Maćko i ze Zbyszkiem zostali, a dwór mazowiecki pojechał dalej. Zbyszko pożegnał się z Danuśką czule. Maćko miał wysoką gorączkę. Zbyszko bał się, że umrze i jechał dalej do najbliższej parafii, do księdza. Zbliżali się do Olkusza zbudowanego przez króla Kazimierza i wieżę kościoła zbudowanego przez Władysława Łokietka.

Rozdział 9
Odpoczęli 1 noc w Olkuszu i jechali dalej. Spotkali Zycha ze Zgorzelic, który był ich stryjem bardzo życzliwym i wesołym. Miał córkę Jagienkę. Wracał on z wojny z Tatarami. Po drodze spotkali myśliwych i Zbyszko zabił łukiem żubra. Okazało się, że tym myśliwym była Jagienka. Uściskała się z ojcem

Rozdział 10
Maćko i Zbyszko przyjechali do Bogdańca. Było mało ludzi, bo wyginęli w bitwie pod płowcami. Jagienka przywiozła im jedzenia na wozach. Na drugi dzień Zbyszko pojechał im podziękować. Ubrał się w strój rycerza. Śpiewali tam przy jedzeniu. Nie mieli jednak niedzwiedziego sadła jako lekarstwa dla Maćka , więc Zbyszko postanowił sam wybrać się na niedźwiedzia a Jagna go ostrzegała, że samemu to niebezpiecznie.

Rozdział 11 Zbyszko wybrał się na niedzwiedzia. Rozsmarował trochę miodu po pniach wziął widły i topór. Wbił widły w niedźwiedzia, chciał dobić jeszcze toporem, ale nie mógł sięgnąć. Pomogła mu Jagienka Zbyszko jej podziękował.

 

TOM II

Rozdział 1
Zbyszko i Jagienka zabili niedźwiedzia a Jagienka wytopiła duży garnek tegoż sadła i dawała do picia Maćkowi. Gdy się rana otworzy, to mieli ją smarować sromem bobrowym. Maćko miał się też modlić o zdrowie do jednego ze świętych. Zbyszko radził modlić się do zmarłej królowej i obiecać jej pielgrzymkę do jej grobu, bo tam było wiele uzdrowień. Maćko zobaczył swoją drzazgę siedzącą mu między żebrami od paru miesięcy. Odłupała się ona od grotu broni. Zbyszko i Jagienka pomogli mu wyciągnąć ją. Maćkowi krew się lała obficie z żeber ale poczuł się lepiej i kazał pojechać po Zycha. Obaj w wesołej rozmowie wychwalali swoje dzieci i mieli nadzieję, że będą razem.

Rozdział 2
Zbyszko i Jagienka poszli po bobra, bo bobrowy srom zatamuje krew w ranie Maćka. Gdy byli już nad jeziorem weszli na drzewo, z którego nic nie było widać, bo była straszna mgła. Po chwili Jagienka naciągnęła cięciwę i kuszą zabiła bobra. Na drzewie i w drodze rozmawiali o Danusi, Zbyszko opowiadał jak ją poznał i jak ją kocha. Jagience było przykro. Jagienka z bobrem na plecach podeszła do konia gdzie Jagienka dała Zbyszkowi bobra i się pożegnali, ponieważ każdy z nich jechał w inną stronę. Zbyszko do Bogdańca, Jagienka do Zgorzelic

Rozdział 3 .
Do Zgorzelic przyjechał opat z klerykami. Maćko chciał odbudować Bogdaniec. Opat był Maćka krewnym, był bardzo bogaty i mógł powiększyć wartość majątku. Maćko rozpytywał Jagienkę o opata. Jagienka radziła Zbyszkowi i Maćkowi zaraz jechać i starszego swojego krewnego powitać, żeby nie musieli czekać na opata w Bogdańcu. Zbyszek przebrał się w powitalny strój, żeby opata powitać. Maćko mówił, że jakby był młody od razu by ją brał. Jagienka przywiozła szafranu dla opata. Opat powiedział Zbyszkowi, że może go od przyrzeczeń Danusi uwolnić, ale Zbyszko nie chciał. Opat powiedział, że spotkał 2 sąsiadów Wilka i Cztana, którzy rozmawiali o Jagience. Obaj ją chcieli i źli byli na Zbyszka, że im wszedł w drogę. Mieli zamiar bić się z nim o Jagienkę.

Rozdział 4
W niedzielę wszyscy jechali na mszę do Krześni. Po drodze opat rozmawiał ze Zbyszkiem o wyborze dobrej żony. Przed kościołem Zbyszko spotkał Wilka z Brzozowej i Cztana z Rogowa, którzy też chcieli służyć Jagience, ale Zbyszko ich uprzedził. Wściekli wybiegli z kościoła i wyładowali swoją złość na kamieniu. Wilk i Cztan rozmawiali w czasie mszy jak odebrać Zbyszkowi Jagienkę. Gdy orszak z Jagienką wracał do domu po mszy, Zbyszko powiedział, że zapomniał dać na mszę za zdrowie Maćka i pojechał do gospody aby spotkać Wilka i Cztana. Tam powiedział, że wzywa do walki tego, kto nie uważa, że Danusia jest najpiękniejsza. Zdziwili się wszyscy. Wilk odpowiedział- czy to Jagienka nie jest najpiękniejsza?

Rozdział 5
Jagienka bała się o Zbyszka i dlatego wysłała parobka do gospody, żeby dowiedział się, czy w gospodzie nie walczą. Gdy parobek przyjechał do Krześni w gospodzie rozmawiali o Krzyżakach, popijali wino a ponieważ w gospodzie była wesoła atmosfera parobek przyłączył się do rozmowy i nie myślał o powrocie. Drugi parobek wysłany do Bogdańca przez Jagienkę miał zapowiedzieć Maćkowi przyjazd opata. Wrócił on i oznajmił, że Zbyszek bawi się z Maćkiem w kości. Opat pojechał do Bogdańca aby rozliczyć się z Maćkiem. Miał mieć zapłacone za opiekę nad Bogdańcem, kiedy Maćko i Zbyszko byli na wojnie. Opat kazał Zbyszkowi wziąć za żonę Jagienkę, ale Zbyszko mówił, że Danusi ślubował za narzucenie białej szaty i duma nie pozwala mu złamać ślubu. Opat zaczął krzyczeć, że Zbyszko boi się Wilka i Cztana, a Zbyszko odpowiedział, że pobił ich obu w Krześni. A bili się dlatego, że Zbyszko powiedział, że Danusia jest najpiękniejsza, a oni, że Jagienka. Opat na to się wściekł, kazał klerykom siadać na konie i wracali. Maćko błagał go, aby pozostał, ale opat był obrażony. Zbyszko postanowił pojechać na Mazury do Danusi i szukać pawich czubów.

Rozdział 6
Maćko odczekał kilka dni i pojechał do Zgorzelic. Spotkał tam samą Jagienkę smutną, ale pocieszył ją, że Jurand i tak nie da Danusi, bo nie może ślubów złamać. Z polowania wrócili opat ze Zychem oraz z Wilkiem i Czatem.

Rozdział 7
Zbyszko jechał na Mazury do Danuśki. Tęsknił za nią ale też wspominał miłe chwile z Jagienką. Jagienka przysłała mu parobka Czecha. Zbyszko go nie chciał i kazał mu wracać, ale on powiedział, że przyrzekł i że jeśli nie wolno mu jechać ze Zbyszkiem, to pojedzie dzień drogi za nim. Po drodze spotkali człowieka wołającego o pomoc, bo wilki mu zjadły konia a on wiózł relikwie. Wsiadł na konia z Czechem i jechali. Był to Niemiec Sanderus spod Malborka, sprzedający relikwie i towary święte. Zajechali do Sieradza. Przeor Sieradza opowiadał, jak Krzyżacy pozabijali wszystkich w mieście, a on to widział jako dziecko bo był schowany na belce od dzwonu. Mówił też, że jest pełno fałszywych handlarzy odpustami. Zbyszko kazał handlarzowi napisać tekst na desce, że kto by nie uważał, że Danusia Jurandówna jest najpiękniejsza, tego Zbyszko wzywa na pojedynek. Nikt się jednak nie zgłosił. Handlarz podobno był na dworze i mówił, że wiele panien wyszło za mąż za rycerzy bo zbliża się wojna. Zbyszko próbował się dowiedzieć, czy Danusia też. W Łęczycy też powiesił ogłoszenie o Danusi, ale ci co przeczytali, dziwili się, bo nie znali tego zwyczaju i nie znali też Danusi. Wszędzie słychać było o zbliżającej się wojnie z Krzyżakami, że trzeba z nimi skończyć, bo ciągle zaczepiają. Kraj zbyt długo krzywdy znosił. Wszyscy szykowali zbroje, kowale dzień i noc kuli zbroje. W Warszawie przyjął Zbyszka Jaśko Socha, którego poznał w Krakowie z księżną. Jaśko nie wiedział, czy Danuśka miała już wesele. Zbyszko zostawił przy sobie handlarza, bo umiał czytać i pisać, a Zbyszko nie umiał. Jechali dalej do Ciechanowa, bo tam mieli spotkać Danusię. W drodze podjechał do Zbyszka Czech i powiedział, że chyba Krzyżacy za nimi. Był to Jędrek z Kropiwnicy, który wiózł gości księcia: Golfryda, Rotgiera i Fulka z Lotaryngii. Zbyszko dowiedział się, że Danuśka jest jeszcze panną i że czeka na niego. Krzyżacy podobno przyjaźnili się z książętami, aby ci w razie wojny wspomogli nie króla polskiego, ale ich. Zbyszko obiecał, że Krzyżaków nie tknie, bo Jędrek musi ich dowieść do Ciechanowa, ale w Ciechanowie to może walczyć z nimi. Zbyszek dowiedział się, że jeden Krzyżak ogłasza, że najpiękniejszą jest jakaś Urlyka a nie Danuśka a według Zbyszka Ulryka to sowa i chcieli się bić, ale Jędrek im zabronił. W Ciechanowie przyjął Zbyszka Mikołaj z Długolasu. Zbyszko dowiedział się, że cały dwór pojechał na łowy. Zjadł i mimo nocy pojechał za księciem. Pojechał z ni też Krzyżak, który chciał się bić o dziewczynę i przewodnik.

Rozdział 8
Jędrek opowiedział Mikołajowi z Długolasu o możliwej bitce Zbyszka i Krzyżaka i Mikołaj kazał im obiecać, że bez zgody księcia i konturów nie będą się bić, bo inaczej zamkną przed nimi bramy Ciechanowa. Nad ranem zajechali do myśliwskiego dworku książęcego za Przasnyszem. Nie budzili księcia, tylko czekali przy ognisku z jedzeniem. Danuśka skoczyła mu na ramię i zaczęła całować. Zbyszko ukląkł przed księżną, ona wypytywała o Maćka. Zasiedli do stołu i Zbyszko służył księżnej i Danusi. Potem pojechali na polowanie i po drodze rozmawiali. A Krzyżacy rozmawiali o Jurandzie, który pałał nienawiścią do Krzyżaków za śmierć swojej żony.

Rozdział 9
Rozpoczęło się polowanie na żubra, tura, dziki, wilki. Zbyszko nie zajmował się polowaniem, tylko Danusią. Podczas polowania księżna rzuciła kuszę na tura i tur rzucił się na nią. Pan de Lorche rzucił się z kuszą na tura i spadł z konia. Zbyszko wbił ostrze oszczepu w zwierzę, a sam upadł w śnieg. Czech toporem dobił tura. Pan de Lorche, gdy się ocknął, pytał, czy to Zbyszko rzucił mu się z pomocą i powiedział, że nie będzie się z nim bić, tylko o niego. Zbyszka na opończy zaniesiono do książęcego dworu, a jeden Krzyżak obiecał Danusi lek gojący.

Rozdział 10
Lekarz książęcy ksiądz Wyszoniek opatrzył rany Zbyszka. Zbyszkowi często krew leciała z ust. Pan De Lorche też został ranny. Zbyszko dowiedział się, że to Czech uratował mu życie i chciał mu dać nagrodę, ale Czech powiedział, że przysiągł Jagience i jej trzeba dziękować. Do dworku myśliwskiego przybyli bracia Gotfryd i Rotgier, którzy zostali poprzednio w Ciechanowie. Powiedzieli, że kilku Krzyżaków, dowiedziawszy się o czynach Juranda ze Spychowa, postanowili z nim walczyć. Rycerze posłali wyzwanie Jurandowi, który je przyjął i kazał potykać się na granicy Przas i Spychowa i odprawić knechtów. Gdy tego nie zrobili, napadł na nich. Uratował się pan de Fourcy i dotarł do Ciechanowa, aby prosić o karę dla Juranda. Książę nie chciał, bo tłumaczył, że przecież Krzyżacy pierwsi go napadli. Była ostra rozmowa księcia z Krzyżakami o sprawiedliwości i książę wyszedł. Krzyżacy zaczęli obmyślać, jak napaść na Juranda. Przypomnieli sobie, że tu jest córka Juranda i postanowili ją ukraść. W ten sposób za wymianę chcieli odzyskać swojego Krzyżaka uwięzionego przez Juranda. Danusia miała dostać list donoszący o chorobie ojca i gdy wyruszy do niego, po drodze ją ukradną. W Szczytnie znali złotnika podrabiającego pieczęcie i tam pojechali.

Rozdział 11
Krzyżacy pożegnali się z Księżną Jeden z Krzyżaków pocałował rękę Danusi i powiedział że siostra przywiezie balsam na rany. Było 3 rycerzy krzyżackich i jeden świecki- pan de Furcy. On to dziwił się, że ludzie, którzy mają krzyż na płaszczu tak kłamią i oszukują. Gdy to powiedział, zabili go. Zobaczył to Czech, którego Zbyszko wysłał, aby wezwać świeckiego Niemca na pojedynek. Udało się Czechowi uciec- broniąc się jednemu złamał rękę.

Rozdział 12
Czech wrócił i opowiedział księciu co widział. Uwierzyli mu, że on nie zabił, bo pojechał bez broni. Zbyszko został pasowany na rycerza przez księcia Janusza za obronę księżnej na polowaniu. Był ranny i Danuśka zaniosła mu rycerski pas i złote ostrogi. Księżna i książę także przyszli do jego łóżka, dziękowali i życzyli zdrowia. Uroczyste wręczenie miało odbyć się w Ciechanowie, gdy Zbyszko wyzdrowieje.

Rozdział 13
Przyjechała siostra z balsamem ale lekarz książęcy nie kazał nim smarować. Przywiozła też list, w którym Krzyżacy pisali, że Czech zabił Krzyżaka. Książę podarł ten list i powiedział, że to kłamstwo. Mniszka została i chodziła po dworze dopytując o Zbyszka i Jagienkę. Przyjechali wysłańcy od Juranda ze złymi wieściami, że w Spychowie spaliła się część grodu. Jurand poparzył się, także jego jedyne oko i grozi mu ślepota. Jurand wzywał córkę, by śpieszno do Spychowa jechała, nim on straci wzrok. Księżna kochała Danusię i nie chciała, by ona odjeżdżała. Zbyszko, który miał połamane żebra i leżał, był zmartwiony wyjazdem Danusi.. Prosił Księżną, żeby ksiądz Wyszoniak dał im ślub przed wyjazdem Danusi. Ksiądz wyspowiadał Zbyszka i Danusię i w nocy, gdy wszyscy spali, dał im ślub. Świadkiem był pan de Lorche i księżna. Po ślubie Danusia zagrała na lutni i zaśpiewała a rano odjeżdżała.

Rozdział 14
Księżna z dworem wróciła do Ciechanowa a Zbyszko został jeszcze w dworku myśliwskim bo nie mógł jeszcze wsiąść na konia. Dwa dni przed Wigilią pojechali do Ciechanowa, ale Zbyszko jeszcze nie na koniu, ale na saniach. W czasie drogi spotkała ich zamieć. Zbyszko dał Czechowi przezwisko Głowacz. Dotarli do Ciechanowa. Książę już wiedział o potajemnym ślubie i się zgadzał z nim. Księżna mówiła, że oczekują Juranda. Doniesiono, że jakichś ludzi zasypało i potrzebni są ludzie z łopatami.

Rozdział 15
Usłyszawszy to Zbyszko jak najszybciej skoczył na konia i pojechał z Cechem i ludźmi książęcymi na Radzanowski gościniec. Zbyszko bał się czy Danuśka została też zasypana, ale gdy przyjechał na gościniec zobaczył tylko zaspy śnieżne. Wszyscy rozpoczęli odkopywanie zasp. Okazało się, że pod wierzbą śnieg zasypał Juranda ze Spychowa, którego kazali cucić w najbliższej chacie. Potem zaczęto szukać Danuśki, ale jej nie znaleziono. Po daremnych poszukiwaniach Danuski wrócono do pałacu. W czasie drogi rozmawiano o Danuśce, że może została zasypana pod inną zaspą albo została w Spychowie. W pałacu toczyły się dalsze rozmowy na ten temat. Juranda nieprzytomnego położono na łożu okrytym niedźwiedzimi skórami. Przemówił dopiero rano, że jedzie do dziecka.

Rozdział 16
Nastepnego dnia Jurand był już całkiem przytomny i mówił, że nie wie gdzie jest Danuśka, nie posyłał po nią, nie było pożaru. Pokazali mu sfałszowane pismo i domyślili się, że Krzyżacy ją porwali, aby odzyskać jeńca de Bergowa. Książę powiedział, że jego cierpliwość dla Krzyżaków się skończyła.

Rozdział 17
Zbyszko pojechał z Jurandem do Spychowa. Obaj byli bardzo przejęci. Zbyszko powiedział Jurandowi, że Danusia została jego żoną.

Rozdział 18
Zbyszko nie chciał Danuśki brać bez pozwolenia Juranda. Opowiedział Jurandowi o ich ślubie a Jurand nic nie odpowiedział. Potem jednak uścisnął Zbyszka i powiedział, że Bogu ją obiecał. Przed Spychowem spotkali Krzyżaków ze Szczytna. Posłami była niewiasta, która przyniosła balsam gojący i jeden giermek. Chcieli rozmawiać tylko z Jurandem, więc Zbyszko wyszedł. Jurand pytał co ma zrobić, aby odzyskać córkę i usłyszał , że ma upokorzyć się przed Zakonem i oddać de Bergowa. Ma też mówić, że zbóje porwali jego córkę, a nie Krzyżacy. Jurand ma też jechać po córkę do Szczytna. Po wyjściu pątnika i niewiasty, Zbyszko dopytywał, o czym rozmawiali, ale na to Jurand zemdlał.

Rozdział 19
Wysłańcy odjechali ze Spychowa z de Bergowem i innymi wypuszczonymi jeńcami. Jurand podyktował list do księcia, że Danusię nie porwali Krzyżacy i że w ciągu kilku dni ją odzyska. Jurand nadal nic nie opowiedział Zbyszkowi. Wezwał go i wszystkim oznajmił, że on jest mężem Danusi i po jego śmierci, Zbyszko ma być dziedzicem tej ziemi. W nocy Jurand w ukryciu wyjechał w zbroi.

Rozdział 20
Jurand sam pojechał do Szczytna. Jechał upokorzyć się przed Krzyżakami, aby odzyskać Danusię. Chciałby zobaczyć jeszcze Danusię żyjącą w szczęściu ze Zbyszkiem, ale liczył się ze śmiercią u Krzyżaków. Nie chcieli go wpuścić przez bramę w Szczytnie i kazali długo czekać. Potem rzucali w niego śniegiem. Po obiedzie rzucali w niego obgryzionymi kośćmi i szydzili. Był głodny i zmarznięty. Kazali mu zsiąść z konia, oddać broń i ubrać wór pokutniczy. W nocy usłyszał grę Danusi na lutni i jej śpiew. Rano wpuszczono go.

 


-----



Twoja ocena: 1 2 3 4 5 6

Komentarze:
Komentarze( 0 ) | dodaj komentarz